6 błędów, jakie popełniłem, przygotowując mieszkanie do malowania


Chciałem zaimponować żonie, a najadłem się trochę wstydu. Kiedy moja luba wyjechała na kilka dni, zaplanowałem niespodziankę. Poprosiłem brata o pomoc przy odmalowaniu dwóch pokojów i kuchni, w których zarówno sufity, jak i ściany były w opłakanym stanie. Projekt wydawał się prosty w realizacji, ale niestety zaprezentowaliśmy w jego trakcie sporo amatorskich poczynań.

Następnym razem zrobię wszystko o wiele lepiej. Jeśli chcecie zrobić to, jak należy od razu, przeczytajcie o moich wpadkach. Jestem Kamil i nic, co błędne, nie jest mi obce. Oto moja (o)błędna historia.

Błąd 1

Totalnie zlekceważyliśmy przygotowanie ścian

Już na wstępie okazało się, że malowanie mieszkania to nie taka prosta sprawa. Efekty pierwszej błędnej decyzji, którą popełniliśmy już na samym początku, odczuwam do dzisiaj. Myślałem, że skoro ściany były już kiedyś przygotowane do malowania, to aby je odświeżyć, wystarczy ponownie nałożyć nową farbę na starą.

Powiedzmy sobie otwarcie – przebarwienia i łuszczenie się nowej farby to nie to, co chciałem osiągnąć, by moja żona była zadowolona 😉

Jak należało to zrobić?

mężczyzna maluje ścianę w mieszkaniu

Zanim w ogóle zabraliśmy się z moim równie doświadczonym w pracach remontowych bratem, powinniśmy byli zajrzeć do fachowej wiedzy i wspierać się nią na każdym kroku. Ale nie… my typowo po polsku, wiedzieliśmy wszystko lepiej. Jak więc łatwo się domyślić, zacząłem się uczyć, zamiast przed, to po. No i dopiero teraz wiem, że ze ścian trzeba było usunąć łuszczące się fragmenty starej farby oraz inne nieregularności. Dopiero teraz wiem, że ważne jest też mycie ścian przed malowaniem przy użyciu wody i specjalnego mydła malarskiego. Nawet nie chcę wspominać o tym, że pominęliśmy gruntowanie ścian, które sprawiłoby, że nowa farba lepiej trzymałaby się podłoża, a kolory ścian był bardziej jednolite.

Błąd 2

Nie popisaliśmy się z dokładnym przyklejeniem folii ochronnej do mebli

Jeśli pominęliśmy tak ważny w procesie malowania krok, jak wyrównanie, oczyszczenie i zagruntowanie ścian, to łatwo się domyślić, że mogliśmy sobie nie poradzić też, wydawać by się mogło, z najprostszą rzeczą, a więc posłużeniem się taśmą malarską – niestety.

Chyba nie muszę mówić, że poskutkowało to tym, że na meblach mogliśmy podziwiać później naszą w pełni indywidualną artystyczną wizję nowego wyglądu mieszkania.

Słowem, totalna klapa, bo o malowanie mebli wcale nam nie chodziło. O ile większość tych uchybień była niegroźna i większość dało się usunąć, to niektóre z nich okazały się bardziej trwałe.

Jak należało to zrobić?

Sprawa jest prosta, a przynajmniej powinna taka być, więc nie ma się co za bardzo rozpisywać. Przede wszystkim warto zadbać o to, aby dokładnie nałożyć folię ochronną na meble, zaciągając ją ze wszystkich stron na porządną zakładkę, a dopiero potem zrobić szczelne połączenie przy użyciu taśmy malarskiej. No i co? Właściwie po kłopocie. A jak macie za mało folii, to nie naciągajcie jej tak, żeby ją od razu podziurawić, tylko dokupcie lub pożyczcie od sąsiada 😉

Błąd 3

Nie zabezpieczyliśmy włączników i gniazdek taśmą malarską

W tym przypadku z nie popisaliśmy się, nie używając taśmy. Mieliśmy jej w brud, mogliśmy jej użyć, a nie zrobiliśmy tego – wyjątkowo karygodne zachowanie! Nastąpiło to samo, co w przypadku mebli. Praktycznie na wszystkich elementach są widoczne nasze „dekoracyjne” akcenty. Farbę widać dokładnie do dzisiaj i nie pomogło nawet to, że większość gniazdek próbowałem zamaskować meblami czy zasłonami okiennymi. Czujne oko żony od razu dostrzegło ten błąd. Taśma malarska nie była po naszej stronie, podobnie jak sztuka wykończenia wnętrz.

ochronna taśma malarska

Jak należało to zrobić?

Odpowiedź znów nasuwa się sama. Mogliśmy po prostu zabezpieczyć wszystkie włączniki i gniazdka, obklejając jej dookoła taśmą malarską. Mogliśmy też, malując w ich okolicach, użyć zdecydowanie mniejszego i węższego pędzla. Wtedy na pewno nie martwilibyśmy się złymi efektami.

Błąd 4

Nie przyłożyliśmy się do równego oznaczenia stref malowania, tj. poprawnego oddzielenia ścian od sufitów

Oczywiście poskutkowało to tym, że linie dzielące ściany od sufitów były krzywe. Na pierwszy rzut oka nie wyglądało to aż tak źle, ale po czasie stwierdziłem jednak, że wygląda fatalnie. Gdybym zaplanował jakiś oryginalny geometryczny układ, to pewnie takie coś by przeszło, ale tutaj – miało być przede wszystkim prosto i elegancko.

Jak należało to zrobić?

Ano tak, jak to zrobiłem. Ale dopiero za drugim razem. Postanowiłem, że ten błąd mogę jeszcze naprawić i już bez pomocy brata zabrałem się samodzielnie za naniesienie kolejnej warstwy. Przyznam się bez bicia – za pierwszym razem nie bardzo przyłożyłem się do wyznaczenia poszczególnych stref, nie wspominając o tym, że wszystko robiłem nie po kolei (o czym w następnym punkcie). Za drugim razem postawiłem na pełen profesjonalizm, użycie poziomicy, dokładne oznaczenie na ścianie, wyjątkowe staranne zaklejenie taśmą malarską i precyzyjne pomalowanie stykowych miejsc, czyli remont mieszkania jak z podręcznika.

Błąd 5

Zaplanowaliśmy malowanie pokojów totalnie nie po kolei

Przełożyło się to negatywnie i na efektywność, i na efektowność wykonywanej pracy. Ten plan był częścią przygotowania, ale okazał się strzałem poza tarczę.

Jak należało to zrobić?

Zrobiliśmy tak: najpierw malowanie ścian, a potem malowanie sufitu, kiedy powinniśmy zrobić na odwrót. Malując ściany, szliśmy z głębi pokoju, przesuwając się w stronę okna, kiedy powinniśmy zrobić na odwrót. Malowaliśmy najpierw po całości dużym wałkiem, a dopiero potem zabieraliśmy się za wszelkie trudno dostępne okolice, pokrywając je przy użyciu małego pędzla (pistolet do malowania był poza naszym zasięgiem). Nie muszę chyba dodawać, że i tutaj powinniśmy byli zrobić odwrotnie.

Do tej pory myślałem, że tylko kobiety mogą robić wszystko na odwrót. Tym razem doświadczyłem tego na własnej skórze, z czym nie mogę czuć się dobrze…

Zaplanujcie wszystko tak, jak my tego nie zrobiliśmy. Wtedy będziecie zadowoleni.

Błąd 6

Po pomalowaniu pozostawiliśmy taśmę na schnącej już ścianie i później… odrywaliśmy ją razem z farbą

Ostatni błąd popełniłem już w trakcie malowania, ale był on konsekwencją tego, że do całego procesu przygotowałem się bardzo mizernie, żeby nie powiedzieć, że beznadziejnie. Znów w roli głównej wystąpiła taśma malarska. Brat śmiał się z całej sytuacji tak, że ledwo potrafił się utrzymać na nogach, ale mi nie było wcale wesoło.

Jak należało to zrobić?

Na szczęście nauczony doświadczeniem z pierwszego pokoju, w dwóch kolejnych pomieszczeniach zrobiłem to, jak należy. Oderwałem taśmę zaraz po skończeniu malowania pierwszej warstwy, potem nałożyłem nową po jej wyschnięciu i tak samo postąpiłem z drugą warstwą. Brat nie miał się już z czego śmiać, ale i tak było bardzo wesoło, kiedy byliśmy na finiszu.

mężczyzna gotowy do malowania mieszkaniaZastanawiacie się pewnie, jak wyglądała reakcja mojej żony? Wydaje mi się, że sam fakt tego małego remontu był dla niej sporym zaskoczeniem, tym bardziej, że nie zwykłem imać się wielu prac w naszym mieszkaniu. Raz, że nie mam na to czasu, a dwa, że niespecjalnie się do tego nadaję. Pierwsze udało mi się przezwyciężyć, drugie niejako się potwierdziło, ale jestem sam sobie winny, właściwie swojej arogancji wobec fachowej wiedzy, którą miałem w zasadzie na wyciągnięcie ręki, no bo wystarczyło zajrzeć do kilku poradników. Ale wracając do sedna sprawy, to okazało się, że wcale nie jestem taki zły, no i mój brat oczywiście też. Pomijając całą amatorkę, jaką odstawiliśmy, przygotowując mieszkanie do malowania, z samym procesem poradziliśmy sobie dość sprawnie. A tym żona musiała być zadziwiona pozytywnie i tak właśnie było. Najważniejszy był w zasadzie pierwszy efekt i to, iż znalazła się niejako w nowej przestrzeni, w której poczuła się bardzo dobrze, wracając po kilku dniach do starego gniazda. Oczywiście wszystko to, co ‘udało’ mi się zrobić źle, zaczęła zauważać po czasie… Mimo wszystko wydaje mi się, że jest jednak ze mnie dumna, co napawa mnie optymizmem na przyszłość. W końcu kiedyś trzeba będzie zrobić kolejne malowanie…

6 błędów, jakie popełniłem, przygotowując mieszkanie do malowania
5 (100%) 1 vote

Podobne wpisy, które mogą Cię zainspirować

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Content Solutions Sp. z o.o. z siedzibą we Wrocławiu przy ul. Pieszyckiej 5A (zwana dalej Content Solutions). Dane osobowe będą przetwarzane w celu zawarcia i realizacji umowy o świadczenie usług drogą elektroniczną na warunkach opisanych w regulaminie (nawiązania, ukształtowania treści, zmiany lub rozwiązania stosunku prawnego w ramach usług świadczonych w ramach serwisu) i w celach marketingowych Content Solutions (w przypadkach, gdy przepisy prawa dopuszczają przetwarzanie danych w tych celach bez zgody osoby, której dane dotyczą). W razie zaistnienia takiej konieczności dane mogą zostać udostępnione podmiotom upoważnionym na podstawie przepisów prawa. Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści dotyczących go danych oraz ich poprawiania. Ponadto - w przypadkach wymienionych w art. 23 ust. 1 pkt 4 i 5 ustawy o ochronie danych osobowych – użytkownikowi przysługuje prawo wniesienia pisemnego, umotywowanego żądania zaprzestania przetwarzania danych ze względu na szczególną sytuację oraz prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania danych w przypadkach, gdy administrator danych zamierza je przetwarzać w celach marketingowych lub wobec przekazywania danych osobowych innemu administratorowi danych. Podanie danych osobowych jest dobrowolne.

Pin It on Pinterest