Ogród w stylu angielskim, czyli powrót z urlopu z głową pełną pomysłów


Stoję właśnie w przydomowym ogrodzie, w miasteczku położonym w centralnej części Polski. Rozglądam się dookoła i… już po kilku niecierpliwie upływających sekundach czuję, jakbym przenosiła się w zupełnie inne, jakże odległe miejsce świata. To oczywiście nie jest dziełem przypadku. Jestem Ala i chciałabym Ci opowiedzieć moją historię o angielsko-polskim ogrodzie.

Oczami” wciąż jestem w Kornwalii

Moje poranki zwykle wyglądają tak samo. Trzymając w dłoniach kubek parującej kawy wpatruję się w rośliny, przechadzam się krętymi ścieżkami, które szybko prowadzą mnie do niewielkiej altanki z drewna. Jeszcze w tym roku muszę ją przemalować – powtarzam głośno, kiedy przyglądam się drewnianym belkom. Niechybnie stwierdzam, że nie tylko myślami, ale także i „oczami” wciąż jestem w Kornwalii. Mój angielski, przydomowy świat, niczym Zaginione Ogrody Heliganu, odkryłam jak Tim Smith zupełnym przypadkiem, właśnie teraz, kiedy wprowadziłam do otoczenia odrobinę angielskiego stylu oraz ducha wrzosowisk…

ogród 03

Historia mojego angielskiego ogrodu rozpoczyna się w Kornwalii, gdzieś na skraju najbardziej wysuniętego na południowy zachód hrabstwa w Anglii. Było to mniej więcej tak:

Przechadzam się uliczkami Truro, popołudniami wpatruję się w dzikie wrzosowiska, które kończy niespotykana linia brzegowa. Jest ciepło, ale w kościach czuję, że dzisiaj pogoda ulegnie zmianie. Moja ciotka, u której przebywam z Arkiem – moim mężem i najlepszym przyjacielem jednocześnie, już od prawie tygodnia śmieje się, że szybko wrócimy tutaj ponownie. Jest to bardzo prawdopodobne, bo krajobrazy, które jest mi tu dane oglądać, znacznie wybiegają poza moją, jak się okazało, ograniczoną wyobraźnię. Chcę tu zostać – chciałoby się wykrzyczeć do tych pięknych wrzosowisk, ale dni do powrotu biegną nieubłaganie. Za dwa dni wyjeżdżamy.

Dziś udaję się na samotny spacer po Zaginionych Ogrodach Heliganu. Jakie to szczęście, że holenderski przemysłowiec Tim Smith szczęśliwie odkrył ten piękny skrawek ziemi. Ogród zwiedzaliśmy już na początku naszej wycieczki, ale chciałam jeszcze przed odjazdem ponownie przyjrzeć się unikalnym kameliom oraz rododendronom. Samotne chwile w tym nadzwyczajnym, utrzymanym w dziewiętnastowiecznej konwencji miejscu, nie tylko napawają mnie refleksją. Nabieram energii, a w głowie rodzą się kolejne pomysły. Już wiem, że po powrocie z wakacji czeka mnie dużo pracy w moim ogrodzie…

ogród 04

Bez pomysłu nie ma planu, bez planu nie ma udanej realizacji

Po powrocie do Polski od razu pobiegłam do mojego ogrodu. Przed wakacjami wydawał mi się całkiem nieźle zagospodarowany. Wówczas, po przyjeździe wszystko chciałam w nim wymienić, przemalować, wyrzucić, przesadzić, po prostu upiększyć. Pierwsze myśli zabrzmiały: zmienię bieg ścieżek (do tej pory nie wiem jak mogłam skusić się na ten stoicki układ betonowej wylewki). Posadzę nowe rośliny. Rododendronów z Kornwalii nie dostanę w okolicy, ale poszukam innych odmian, z pewnością i one spełnią moje oczekiwania.

Dużo czasu zajęło mi również namówienie męża na generalne zmiany małej architektury ogrodowej. Arek był zakochany w obecnej altanie, wykonanej przez teścia. Musiałam wykrztusić z siebie prawdziwie kobiece argumenty, które wreszcie przekonały go do konieczności wprowadzenia nowego wyposażenia.

Ogarnęły mnie duże wątpliwości, gdy swoje myśli kierowałam w stronę obecnego i przyszłego zagospodarowania roślinności. Ogród w stylu angielskim sprawia przecież wrażenie naturalnego. Rośliny układają się w nim w prawdziwy gąszcz, wzajemnie się przenikając. Obawiałam się, że ze względu na mój brak doświadczenia wszystko wymknie mi się spod kontroli.

Przerobiłam chyba 3 podręczniki. Byłam na kilku pogadankach z zaprzyjaźnionym ogrodnikiem, aż podjęłam decyzję co zostawiam, a czego z pewnością nie potrzebuję. Gatunki rodzime, które już rosły w moim ogrodzie uzupełniłam: czarnuszką, maczkami kalifornijskimi, nagietkiem i nasturcją. Od razu zrezygnowałam z odmian o jaskrawych liściach (Berberys Harlequin, Żurawka) lub bardzo nietypowym wyglądzie. Wiedziałam, że nie będą tworzyć spójnej całości.

Piętrowość mojej kompozycji miały stanowić kolorowo kwitnące krzewy oraz rabaty kwiatowe, bez których nie mogłam się obyć. Mąż zawziął się również na stworzenie niskiego żywopłotu oraz bukszpanowych kompozycji. Z kolei tuż przy tarasie zarezerwowaliśmy miejsce na niewielką szafkę z odzysku, w której zagoszczą pachnące zioła.

Pracy wydawało się sporo, ale marzenie o pięknych, ogrodowych wrzosowiskach było silniejsze i tak bliskie do zrealizowania. Kiedy plan wdrożenia ruszył, nawet przez chwilę nie zwątpiliśmy w powodzenie naszego przedsięwzięcia.

Realizacja marzenia o ogrodzie angielskim − roślinność

Zaczęło się. Pracy było naprawdę sporo. Wiedziałam, że część istotnych czynności będzie trzeba przenieść na wiosnę. Nadchodząca zima chwilami odbierała mi energii, ale usilnie dążyłam do stworzenia mojego ukochanego, angielskiego mini-dzieła.

W moim poprzednim ogrodzie dużo miejsca zajmowały różne gatunki traw oraz iglaków. Do angielskiego ogrodu chciałam wprowadzić lawendę, wrzosy oraz rododendron. Jak wspomniałam, posadziliśmy także bukszpany oraz żywopłot. Swoje miejsce znalazły także pachnące zioła, które w kompozycji ze starą, niedawno przemalowaną szafką prezentują się wyjątkowo smacznie.

ogród 01

Wrzosy zagościły w dużych donicach, zawieszonych przy altanie. Tym sposobem stworzyłam w ogrodzie wrzosowiska, których wzrost będę mogła kontrolować.

Rododendron umiejscowiłam w okolicy wejścia do domu, aby pięknie witał gości. Natomiast lawenda rozgościła się w ogrodzie za domem. W jej otoczeniu odpoczywam.

W kolejnym sezonie planujemy posadzenie pnączy oraz dwóch krzaczków róży. Niestety teraz zabrakło już na to nie tylko czasu, ale i funduszy. Poza tym chciałam poczekać na efekt końcowy obecnych zmian, zanim dobiorę kolejne rośliny. Planów jest przecież jeszcze tak wiele: na mojej działce pragnę stworzyć także małe zagajniki, w których będzie można przysiąść i napić się smacznej kawy.

ogród 02

Co z tą moją angielską altanką?

Poprzednią wymieniliśmy. Starsze wyposażenie, ku mojemu pozytywnemu zdziwieniu udało się sprzedać. Na licytację trafiły krzesła, altana i składzik na drewno. Tym samym część kosztów nowego wyposażenia udało się pokryć z tych pieniędzy, które otrzymałam ze sprzedaży.

W angielskim ogrodzie przeważają materiały naturalne – kamień, drewno, ale i żeliwne akcenty. Nie mogłam się zatem oprzeć drewnianym konstrukcjom z daszkiem, które mają zdobione, boczne ściany. Obecną altanę zamówiliśmy w wersji gotowej. Trzeba ją tylko pokryć impregnatem, bo warunki pogodowe szybko dają się we znaki surowemu drewnu. Ale w zestawieniu z roślinnością prezentuje się wyśmienicie.

Nie mogliśmy sobie pozwolić na wymianę całego ogrodzenia, ale na podstawie opracowanego kosztorysu prac wystarczyło na wymianę starej bramy na nową, kutą z żelaza. Wybrałam wzór, który przewijał się na furtkach instalowanych przed domami w Truro. Teraz mam odrobinę kornwalijskiego miasteczka u siebie.

Do altany i żeliwnych akcentów ogrodzenia, dobraliśmy też pergolę z siedziskiem. Marzy mi się popołudnie spędzone z książką na ławeczce różanej pergoli. Ale na efekt końcowy tej kompozycji musze jeszcze trochę poczekać.

Nie rezygnujcie z marzeń o pięknych ogrodach

Poprzednie ścieżki w moim ogrodzie były jakieś takie smutne. Nie było w nich żadnego rytmu. Prowadziły do poszczególnych części działki, bez możliwości przechadzania się pomiędzy pięknymi roślinami. Postanowiłam zatem nieco je odmienić. Z pomocą drobnej kostki ułożyliśmy kręte ścieżki, które dodatkowo przyozdobiliśmy gdzieniegdzie niewysokim murkiem z kamieni. Już nie mogę się doczekać, aż będą się po nich wspinały bujne pnącza.

W rezultacie chciałabym, żeby kompozycja prezentowała się tak:

ogród 05

Nie wiem jeszcze jak będzie wyglądał mój ogród za kilka lat. Do Kornwalii wracamy w sezonie letnim. Być może zatem i z tej podróży przywieziemy jakieś inspiracje. Mam nadzieję, że tak, bo okolica, do której się wybieram sprzyja ogrodniczym uniesieniom.

Porada

Na koniec moja mała, acz ważna porada. Jeśli zakładacie ogród angielski na zupełnie nowym terenie, to dobierzcie do kompozycji roślinnych różne gatunki hortensji, lawendę, różaneczniki bądź azalie. Skupcie się także na bylinach – liliowcach, astrach, irysach i uzupełnijcie je kępami ozdobnych traw. Pamiętajcie też, że ogrody tego typu, pomimo że są względnie łatwe w uprawie, będą wymagały przeprowadzenia systematycznych prac pielęgnacyjnych. Ja uwielbiam przesadzanie i dzielenie bylin ogrodowych, trawę koszę z przyjemnością. Jeśli Wy chcecie ograniczyć czas poświęcany na prace pielęgnacyjne, podarujcie sobie byliny, na rzecz drzew i krzewów kwitnących.

Wreszcie, nie rezygnujcie z marzeń o pięknych ogrodach. Nawet jeśli wymagają dużo pracy, pamiętajcie, że tylko w osobliwym otoczeniu poczujcie się „jak w najwspanialszym miejscu na świecie”.

Ala

Ogród w stylu angielskim, czyli powrót z urlopu z głową pełną pomysłów
5 (100%) 1 vote

Podobne wpisy, które mogą Cię zainspirować

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Content Solutions Sp. z o.o. z siedzibą we Wrocławiu przy ul. Pieszyckiej 5A (zwana dalej Content Solutions). Dane osobowe będą przetwarzane w celu zawarcia i realizacji umowy o świadczenie usług drogą elektroniczną na warunkach opisanych w regulaminie (nawiązania, ukształtowania treści, zmiany lub rozwiązania stosunku prawnego w ramach usług świadczonych w ramach serwisu) i w celach marketingowych Content Solutions (w przypadkach, gdy przepisy prawa dopuszczają przetwarzanie danych w tych celach bez zgody osoby, której dane dotyczą). W razie zaistnienia takiej konieczności dane mogą zostać udostępnione podmiotom upoważnionym na podstawie przepisów prawa. Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści dotyczących go danych oraz ich poprawiania. Ponadto - w przypadkach wymienionych w art. 23 ust. 1 pkt 4 i 5 ustawy o ochronie danych osobowych – użytkownikowi przysługuje prawo wniesienia pisemnego, umotywowanego żądania zaprzestania przetwarzania danych ze względu na szczególną sytuację oraz prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania danych w przypadkach, gdy administrator danych zamierza je przetwarzać w celach marketingowych lub wobec przekazywania danych osobowych innemu administratorowi danych. Podanie danych osobowych jest dobrowolne.

Pin It on Pinterest