Jak zbudowałem domek na drzewie?


Większość dzieci ma niespotykaną manię łażenia po drzewach, kompletnie bezstresową, bez kalkulacji jakiegokolwiek ryzyka. Rozumiem to, ale nie do końca popieram, bo sam spadłem za małolata z gruszki. Na szczęście nie była wysoka i nic mi się nie stało. Dzięki temu mogą być dziś znany jako osoba, której głowa jest pełna ciekawych pomysłów. Choć ten, o którym zamierzam opowiedzieć, został zrealizowany bardziej dzięki moim umiejętnościom szpiegowskim. Spokojnie, będę opowiadał o domku na drzewie. Ciekawych wątków jednak nie zabraknie.

Mówią na mnie Alex. Jestem dumnym mężem Hanny, ojcem 7-letniego Sebastiana i sąsiadem kilku wyjątkowo sympatycznych rodzin, z którymi dzielimy przydomowy ogród. Możemy go nawet śmiało nazwać małym parkiem, bo tak właśnie wygląda ta przestrzeń, na której rządzą trawa i drzewa. Mimo tego, że jest własnością aż 4 rodzin, nigdy nie brakuje w nim miejsca, także dla wszystkich naszych dzieciaków, dzięki którym pod naszymi oknami cały czas coś się dzieje. No dobra, nie ogród, nie park, to jest małpi gaj! Przynajmniej tak traktują go nasi podopieczni, którzy, gdyby mogli, wdrapaliby się na wierzchołek każdego z rosnących tam drzew…

Jestem Bond. Alex Bond!

I tutaj zaczyna się moja szpiegowska historia. Akurat pełniłem dyżur w naszym małpim gaju. W trakcie koszenia trawy udało mi się podsłuchać Sebka i jego sąsiedzką ekipę. Plan tej szajki był prosty. To znaczy w swojej istocie skomplikowany, ale jako cel – jasny. Tego czego chcieli, to domek na drzewie. Co więcej, chcieli zrealizować ten niecny plan własnymi siłami.

Normalnie mógłbym im na to pozwolić, ale jeśli miałem być spokojny o ich bezpieczeństwo, musiałem wziąć sprawy w swoje ręce.

No, nie do końca swoje, bo musiałem w tym celu skrzyknąć tak zwaną starszyznę, pod której jurysdykcją znajduje się ogród. Jako zarząd sąsiedzki podjęliśmy 4 ważne decyzje:

– budujemy domek na drzewie dla naszych dzieci,

– budujemy domek drewniany, z którego sami będziemy mogli korzystać,

– koszty całej operacji dzielimy między wszystkie 4 rodziny,

– budową domku zajmuję się ja i jeden z sąsiadów – Adam, czyli dwóch najlepszych fachowców.

Wiara czyni cuda

Wiedzieliśmy, że sprawa nie jest prosta, ale wierzyliśmy we własne możliwości. Po drodze było i problematycznie, i wesoło, a na koniec prawdziwa fiesta. Zanim jednak mogliśmy otwierać szampana… otworzyliśmy z Adasiem po piwku (bo wtedy się łatwiej myśli) i rozpoczęliśmy planowanie. Zastanawialiśmy się, jak to zrobić, jak zbudować domek na drzewie?

ojciec budujący domek drewniany i jego mały pomocnik

Pierwszym etapem było znalezienie idealnego drzewa. Musieliśmy mieć na względzie przede wszystkim jego pełną stabilność. Taką gwarancję dawało nam stare i poczciwe drzewo w centralnej części naszego mini parku. Początkowo chcieliśmy wpleść pień drzewa w ganek domku, a główną konstrukcję postawić z boku, ale ostatecznie postanowiliśmy pójść na całość, umieszczając pień na samym środku domku. Było z tym sporo roboty, ale czego się nie robi dla dzieciaków i własnej satysfakcji 😉

Matematyczna niespodzianka

Nie wiem, czy się domyślacie, ale żeby upewnić się, że nasze drzewo posiada dostateczną średnicę do tego, by domek był stabilny, musieliśmy zmierzyć jego obwód, a następnie podzielić ten wymiar przez liczbę Pi.

Do dziś nie wiem, jak udało się zrealizować to skomplikowane działanie, ale nasze drzewo miało więcej niż minimalne 30 cm średnicy. To oznaczało jedno – w wybranym przez nas miejscu powstanie idealny domek.

Projekt domku na drzewie

szkic projektu domku na drzewie

Na początek podzieliliśmy się zadaniami: ja głównie rzucałem pomysłami, Adaś szkicował i notował. W projekcie musieliśmy uwzględnić wszelkie szczegóły, żeby potem nic nas nie zaskoczyło. Wiedzieliśmy, że nasz magiczny domek ogrodowy nie może zostać usytuowany zbyt wysoko, aby korzystanie z niego było po prostu bezpieczniejsze. Był to przecież w domyśle głównie domek dla dzieci. Poza tym, samo drzewo ułatwiło nam sprawę, a konkretnie rozwidlenie jego gałęzi, pod którym zdołaliśmy jeszcze upchać dach. Dzięki temu podłoga mogła się znaleźć na wysokości niecałych 2 metrów, a dach nieco ponad 4, co oznaczało, że w domku mogła się swobodnie zmieścić także każda dorosła osoba (bez schylania). Wiedzieliśmy też, że musimy użyć solidnych podpór oraz zrobić konkretne schody. Do budowy całości były nam potrzebne porządne deski, dużo desek. Nie potrafię wam wyjaśnić jak, ale Adaś wyliczył, ile materiałów jest nam potrzebnych. Nie obyło się bez dokupowania, ale byliśmy bliscy perfekcji.

Podstawa to podłoga

Postanowiliśmy, że podłogę domku stworzymy, łącząc ze sobą 2 długie palety o wymiarach 180 x 80 cm, które obijemy dodatkowo heblowanymi deskami we wnętrzu. To był idealny pomysł, by zyskać przestrzeń dla samego domku oraz niewielkiego ganku przed jego wejściem, który był połączony ze schodami (a konkretnie starą drewnianą drabiną). Z obróbką części, przymocowaniem do nich podpór, a następnie montażem na drzewie poradziliśmy sobie całkiem nieźle, żeby nie powiedzieć, że świetnie. Potem przyszedł jednak czas na ostateczne dopasowanie podłogi do pnia, co jak się domyślacie, nie było już takie łatwe. I co? Przydarzył nam się…

Spory błąd 1

Niedopasowanie otworu w podłodze do rozwijającego się pnia drzewa

Chcieliśmy być zbyt idealni i wycięliśmy otwory tak, by bardzo dokładnie pasowały po połączeniu palet w jedną całość do pnia. Daliśmy radę złączyć obie palety i obić je deskami. Normalnie bylibyśmy już dumni z przytwierdzenia podłogi, gdyby nie nasz znajomy leśniczy, który uświadomił nas, że drzewo cały czas rośnie i trzeba dać mu znacznie więcej miejsca, by w trakcie rozwoju nie rozsadziło domku.

Wycinanie dodatkowej przestrzeni wokół pnia było koszmarem. Podejrzewam, że zarówno dla nas, jak i dla samego drzewa, któremu ubyło przez to nieco skóry.

Lepiej jednak nie dało się tego zrobić, nawet patrząc na fakt, że mistrzami piły nie jesteśmy. A można było tego uniknąć…

Szkielet konstrukcji

drewniany domek na drzewie

Tym samym zrobiliśmy sobie schody, zanim jeszcze zamontowaliśmy… schody, z którymi, nawiasem mówiąc, nie mieliśmy żadnych kłopotów. Kluczem było jednak odnowienie starej drewnianej drabiny, którą posiadał nasz sąsiad. Z ręką na sercu przyznaję, że przyzwoity allegrowicz oceniłby jej stan na bardzo dobry mimo wieloletniego przebiegu. Wystarczyło ją tak naprawdę dobrze zakonserwować i pomalować, a następnie przytwierdzić do platformy podłogowej. Wtedy można było zabrać się za tworzenie szkieletu całej konstrukcji, który mieliśmy następnie obić deskami, by stworzyć ściany domku oraz przedsionka, pozostawiając otwartą przestrzeń jedynie tam, gdzie znajdowały się schody. Domek dla dzieci jak marzenie. Koniecznym było jednak zebranie solidnych belek, docięcie ich do odpowiednich wymiarów, przytwierdzenie do podłogi oraz pozostałych elementów konstrukcji. Brzmi dość prosto, ale gdy w ruch idą wszelakie złącza ciesielskie nigdy nie jest łatwo. Przynajmniej nie było tak w naszym przypadki, bo:

Spory błąd 2

Do łączenia elementów szkieletu przy użyciu złączy ciesielskich zastosowaliśmy wkręty do drewna i płyt g-k

Dla nas wkręt był wkrętem, a tymczasem, jak się dowiedzieliśmy od kolejnego znajomego fachowca (widać są jednak lepsi od nas), zastosowanie niewłaściwych elementów do złączy ciesielskich może znacząco osłabiać nośność całej konstrukcji.

Pamiętajcie – tylko gwoździe pierścieniowe CNA lub wkręty CSA. A poza tym, to nie wolno na nich oszczędzać i wbijać zawsze tyle, ile trzeba!

Od ścian do okien

Ten sam znajomy (pozdrawiamy Mańka) pomógł nam też przy wykonaniu okien. Nie wiem, co nas korciło, ale chcieliśmy wykonać aż 3. Trudno mi opowiedzieć, jak je osadził w ścianach. To trzeba było zobaczyć na własne oczy. Powiem wam jedno – nie róbcie tego sami, ponieważ domki na drzewie rządzą się swoimi prawami! Ściany i ganek stworzyliśmy wcześniej z Adasiem deska po desce. Ze względu na ograniczony czas i nasze, jak się okazało, ograniczone umiejętności, zajęło nam to 2 dni. Nie czuliśmy jednak specjalnego zmęczenia, bo wiedzieliśmy, że koniec jest blisko. Nasz domek stawał się coraz bardziej realny. Pozostał jeszcze dach i jak to się mówi – byliśmy w domu. Tworząc dach, byliśmy o tyle mądrzejsi, by pozostawić od razu więcej przestrzeni dla pnia naszego drzewa. Dostosowaliśmy pod tym kątem więźbę dachową złożoną z kilkunastu desek, właściwie dość swobodnie osadzając ją na konstrukcji z belek. Znacznie trudniejsze było przytwierdzenie do więźby ostatecznej warstwy dachu, a więc płyty bitumicznej dociętej na idealny wymiar po obu stronach delikatnie skośnego pokrycia. Po przymocowaniu płyty byliśmy tak szczęśliwy, że zapomnieliśmy uszczelnić otworu z pniem. Na szczęście wszystko, co mogliśmy zrobić nie tak, naprawiał za nas kolega Maniek. Marzenia zaczynały się spełniać, a my zastanawialiśmy się, czy ten domek drewniany dla dzieci faktycznie oddać pod opiekę… dzieciom. Byliśmy do niego już mocno przywiązani.

Wielka feta

domek drewniany w trakcie zimy

Pozostało już tylko doszlifowanie tego diamentu, a więc wyszlifowanie wszelkich krawędzi i tym podobnych oraz zabezpieczenie całego domku impregnatem ochronnym do drewna oraz lakierobejcą. Wbrew pozorom było to sporo pracy, choć sama konstrukcja nie była wcale taka potężna. Radości dzieciaków nie da się opisać, mimo że do dzisiaj wszyscy sąsiedzi i znajomi śmieją się ze mnie i Adasia, że to my bardziej byliśmy podnieceni całą sytuacją. Szczerze? Trudno się z tym nie zgodzić 😉 Ten domek ogrodowy to nie tylko spełnienie naszych i naszych urwisów dziecięcych marzeń. To coś, co wyróżnia nasz mini park na tle wszystkich ogrodów w mieście i nie tylko. Nieraz przechodnie zatrzymują się przy nim, by przez chwilę się nadziwić (kto by pomyślał, że domki na drzewie robią aż takie wrażenie). Oczywiście pozytywnie, bo nie można inaczej! Co więcej jest on dziś nie tylko centrum zabaw dla dzieci, ale i miejscem, gdzie możemy się z sąsiadami schować przed deszczem w trakcie lata, pośmiać, podyskutować, zapomnieć o całym bożym świecie. Co najmniej jakbyśmy byli wciąż piękni i młodzi 🙂

Jak zbudowałem domek na drzewie?
5 (100%) 2 votes

Podobne wpisy, które mogą Cię zainspirować

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Content Solutions Sp. z o.o. z siedzibą we Wrocławiu przy ul. Pieszyckiej 5A (zwana dalej Content Solutions). Dane osobowe będą przetwarzane w celu zawarcia i realizacji umowy o świadczenie usług drogą elektroniczną na warunkach opisanych w regulaminie (nawiązania, ukształtowania treści, zmiany lub rozwiązania stosunku prawnego w ramach usług świadczonych w ramach serwisu) i w celach marketingowych Content Solutions (w przypadkach, gdy przepisy prawa dopuszczają przetwarzanie danych w tych celach bez zgody osoby, której dane dotyczą). W razie zaistnienia takiej konieczności dane mogą zostać udostępnione podmiotom upoważnionym na podstawie przepisów prawa. Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści dotyczących go danych oraz ich poprawiania. Ponadto - w przypadkach wymienionych w art. 23 ust. 1 pkt 4 i 5 ustawy o ochronie danych osobowych – użytkownikowi przysługuje prawo wniesienia pisemnego, umotywowanego żądania zaprzestania przetwarzania danych ze względu na szczególną sytuację oraz prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania danych w przypadkach, gdy administrator danych zamierza je przetwarzać w celach marketingowych lub wobec przekazywania danych osobowych innemu administratorowi danych. Podanie danych osobowych jest dobrowolne.

Pin It on Pinterest